

Skoro kartka dobrych życzeń, to cały wtorek myślałem, co dopisać "od siebie", czegoż tu życzyć kolejnym odbiorcom tej przesyłki. A w składaniu życzeń nigdy mocny nie byłem. Jako typowe dziecko internetu poprosiłem więc "wujka Googla" o pomoc. Po wpisaniu "pasja cytat" wyskoczyło mi zdanie, które przypadło mi do gustu i postanowiłem dopisać do kartki: "Pasja jest przewodnikiem do największych tajemnic", tak więc ciągłej pasji i przyjemności z odkrywania owych tajemnic. Zwracam też uwagę, że dokonałem tego wpisu odpowiednim, markowym, długopisem.
Po napisaniu na kartce paru słów, wróciła na swoje tymczasowe miejsce - przy choince, by jeszcze trochę w Jaworznie poleżeć i pogrzać się w cieple lampek. W międzyczasie zaadresowałem kopertę do kolejnego odbiorcy kartki dobrych życzeń, wsadziłem do niej drobniutki upominek. Bo pomyślałem sobie tak: a niby czemu kolejna osoba nie ma mieć czegoś na stałe, co jej będzie przypominać o tej fajnej akcji? Kartkę dobrych życzeń odeśle, ale niech jej coś po tym pozostanie.
Znaczek polizałem, przykleiłem, a jutro rano kartka opuści już moje Jaworzno. Powędruje zdecydowanie na północ. Gdzie i do kogo? O tym z pewnością napisze już kolejna osoba za kilka dni.
Szczęśliwej podróży!
Tak sobie pomyślałem, że może powinienem - zamiast zachęcać, zdecydowanie zniechęcić. No ale, że dzisiaj sobie wymyśliłem "łyknąć" "Alchemika" to, po chwili, odezwał się głos: "A niech sobie podąża szlakiem Własnej Legendy". No i zrezygnowałem, bo przecież "Miłość nie musi wcale odwodzić człowieka od jego Własnej Legendy" (tako dzisiaj przeczytałem!).
No i w taki oto sposób doszedłem do tego - a niech się męczy z tymi popaprańcami! A co! Niech ma za swoje! Zapłaciła, niech ma! A może ten co jeździ koleją (myślałem, że to psia pasja) okaże się odpowiedni? Połączyła ich kolej - brzmi jak hasło reklamowe kolejnej niespecjalnie ambitnej komedii romantycznej kręconej na Walentynki. Wszak ludź podążając do cywilizacji też musi podróżować tym środkiem lokomocji... A jeśli nie kolej to może nowoczesne technologie? Taki informatyk? Bezrobotny ateista-zboczuch? Może brzmi mniej dumnie ale za to jakie przeżycie. Wręcz transcendentne! Rzekłym też, że i duchowe. No ale ateista, to nie wypada...
A jeśli się jej nie uda? Cóż, będzie robić powidła, cerować skarpetki i dalej - kuśtykając - poszukiwać Własnej Legendy. Santiago dał radę, to Ona nie da? Da! Powodzenia;)
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 45487

Jaworznianin.pl
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Markowe miejsce;)